TYTUŁOWA LAMBERTA PROWANSALCZYKA SUPLEMENT I WSTECZ





Jan Bruzda

LAMBERTA PROWANSALCZYKA

SUPLEMENT DO KRONIKI POLSKIEJ

Kraków 1983





SŁOWO WSTĘPNE



Dzięki przyjacielskiej życzliwości dostała się w moje ręce praca Profesora Mariana Plezi "Dookoła sprawy Świętego Stanisława". Jej lektura zrobiła na mnie niezwykłe wrażenie, skutkiem czego wiele myślałem o tej sprawie. Właśnie wtedy przyszło mi na myśl, że wypędzenie króla po wykonaniu prawowitego wyroku na przywódcy spisku przeciw władzy królewskiej (jakby chcieli pochopni entuzjaści odnośnego fragmentu Gallowej Kroniki) wydaje się mało prawdopodobne. Jeśliby się trzymać wersji, że król wydał wówczas jakiś wyrok, to wygląda na to, iż popełnił omyłkę sądową. Chodziło wszak o zamach stanu, a zamach ów doszedł przecież do skutku.
        W procesie poszlakowym pierwszym podejrzanym jest ten, kto odnosi korzyść. Ponieważ na placu po konflikcie króla z biskupem zakończonym tak tragicznie nie pozostał ani król, ani biskup, lecz wojewoda Sieciech i Władysław Herman - brat królewski oraz potem jego potomstwo, oni najmniej zasługują na wiarę w tej sprawie.
        Jakąż więc wartość może mieć mglista relacja dworskiego kronikarza na dworze syna Władysława Hermana? Otóż ma pewną wartoć. Główny podejrzany w procesie poszlakowym stara się zrzucić winę na kogoś innego, znaleźć ofiarnego kozła. Gdy tak spojrzałem na owych kilka zdań "Kroniki Polskiej", oczom moim ukazał się obraz zgoła odmienny. Obrzydliwa, prastara intryga polityczna na początku naszych dziejów, po której starannie zatarto wszelki ślad. Tylko Bóg nie dał się oszukać i wydobył swego Świętego z ciemnego grobu niesławy i zapomnienia.
        Dlatego mój historyczny romans, bo jedynie ten gatunek może dziś unieść ciężar owej tajemniczej sprawy, otrzymał formę domniemanego suplementu do "Kroniki Polskiej", aby dokonać niejako ekspiacji. Praca "Dookoła sprawy Świętego Stanisława" obok samej Gallowej "Kroniki" i komentarza do niej stanowiła w moim założeniu główne źródło informacji.Wreszcie muszę uderzyć się w piersi. Do historycznie dowiedzionych win Sieciecha dodałem jego grzechy przeze mnie wymyślone, szczególnie te z dziedziny obyczajowej. Dla silnieszego uzasadnienia politycznej intrygi dodałem jego charakterowi sporo czerni. Nie pozostaje nic innego jak tylko przeprosić za trochę przesady i odesłać do autentycznego żródła jakim jest Gallowa Kronika .

Niech mi wolno będzie przytoczyć na wstępie ów słynny fragment "Kroniki Polskiej", który wywołał tyle kontrowersji:

"Jak zaś doszło do wypędzenia króla Bolesława z Polski, długo byłoby o tym mówić; tyle wszakże można powiedzieć, że sam będąc pomazańcem nie powinien był pomazańca za żaden grzech karać cieleśnie. Wiele mu to bowiem zaszkodziło, gdy przeciw grzechowi grzech zastosował i za zdradę wydał biskupa na obcięcie członków. My zaś ani nie usprawiedliwiamy biskupa zdrajcy, ani nie zalecamy króla, który tak szpetnie dochodził swych praw...".

Anonim tzw. Gall "Kronika Polska"






TYTUŁOWA LAMBERTA PROWANSALCZYKA SUPLEMENT I WSTECZ